Avorion? PFFF. Jaki Avorion?…

Avorion? PFFF. Jaki Avorion? (tak, przesiadłem się właśnie z Avoriona do Elite Dangerous ( ͡° ͜ʖ ͡°))

Zapraszam Mirków, CMD Cedorn z tej strony ( ͡° ͜ʖ ͡°)

ELITE: DANGEROUS. Zacząłem sobie grać, ale to jest jakieś pińćset razy lepsze, niż avorion. Jedyny minus – nie można budować własnych statków. Wszystko inne na kompletny plus:

– Symulator statku kosmicznego: więc trzeba nauczyć się startu, lądowania, wychodzenia z nadświetlnej, zarządzania ładunkiem, handlowania, szmuglowania (rzecz niełatwa, żeby ominąć skanery na „cichym locie), panowania nad przekierowaniami energii, strzelania, doboru komponentów… etc, etc.
– Rzeczywiste odległości. Akcja toczy się w naszej galaktyce w roku 3300+, ale jeśli mówimy o systemach planetarnych, to każdy z nich ma zachowane rzeczywiste odległości między planetami, księżycami etc. W galaktyce gwiazd jest miliardy i one RZECZYWIŚCIE TAM SĄ. To oznacza, że faktycznie przelecenie czasami z jednego końca systemu w drugi nawet przy szybkości rzędu 800x prędkość światła zajmuje po ok 10 minut lotu.
– Gra w grze: czyli frakcje. Każda ma swoją historię i swoje wpływy, na które… wpływ mają rynki ekonomiczne, działania militarne i polityczne. Wszystko to ma znaczenie.
– Poczucie realności: W Avorionie po paru chwilach można było walczyć. Ja do tej pory (jakieś 20h gry) walczyłem dwa razy. W jednej walce (1vs 1 z NPCem) zostałem zastrzelony, w drugiej wycofałem się mając zniszczone tarcze i statek trzymający się na śrubkach (3% integralności). To, co robię i jak zarabiam, to misje kurierskie, trochę handlu, moimi aspiracjami w tej chwili to stanie się taksówką dla NPCów. I jest mi z tym tak dobrze…! Bycie takim małym kosmicznym śmieciem, który wolniutko pnie się w górę jest porównywalne z byciem śmieciem w Górniczej Dolinie w Gothicu. Tyle że tam szybko się to kończyło. Tu po prostu latam, eksploruję, próbuję przetrwać i gapię się na gwiazdy. I kocham to całym serduszkiem.

Możliwości gry razem:
– Są różne. Można by założyć sobie swoją drużynę i robić razem misje, eksplorować, można nawet kupić statek na tyle duży (tylko trza mieć kasę, khe khe), w którym pomieścimy się razem. W moim Cobra MK 3 jest miejsce dla drugiego pilota-strzelca na przykład. Chociaż wymaga to wykupienia dodatkowych rzeczy w grze – czyli jak podstawka (którą mam) kosztuję 100zł, to reszta to kolejna stówa.

… ale po 20h w grze wiem już, że warto. Nie odkryłem nawet 1/10 tego, co ta gra potrafi i co w niej można zrobić i co odkryć. A i tak ta 1/10, ten malutki procent, potrafi mi rozsadzić mózg ogromem wiedzy.

Np.
Dopiero wczoraj nauczyłem się lądować. W miarę. Póki co i tak to robię na auto, bo łatwiej, ale wiem, że jeśli będę chciał zabawić się w piractwo i szmuglowanie, będę musiał robić to samemu, bo trzeba czynić cuda na podejściu, żeby skanery nie wychwyciły nielegalnego ładunku (wyłączenie tarcz, cichy bieg, odpowiednie manewrowanie prędkością, żeby na tyle szybko wylądować, by systemy się nie przegrzały [wszak zatrzymuję ciepło w statku by być niewidocznym], a na tyle wolno, by… gorąco nie przyrastało za bardzo i nie spaliło mi podzespołów) i wiecie co?
Czułem się, jakbym zdał prawo jazdy.

Avorion? A co to jest Avorion?
PS
I nie, nie ma „resetowania serwerów”, galaktyka jest wielka, więc wszyscy gracze grają w niej non-stop, co najwyżej czasami wyłączają serwer na dwie minuty na oczyszczenie ze śmieci, żeby działał ładnie. Tyle 😉

#elitedangerous #gry #avorion